19 paź
Jarek Rybicki

Ozempic, Wegovy, Mounjaro. Jeszcze kilka lat temu mało kto o nich słyszał, dziś o zastrzykach na odchudzanie mówi się coraz częściej jako o sposobie na szybkie schudnięcie. Semaglutyd i tirzepatyd naśladują hormony jelitowe, które mówią mózgowi „jestem najedzony”, a do tego spowalniają opróżnianie żołądka, więc sytość utrzymuje się dłużej. Apetyt spada, waga idzie w dół, a efekty potrafią być szybsze niż po jakiejkolwiek diecie. Na sali treningowej widziałem już wiele cudownych rozwiązań, więc przy każdym nowym zadaję to samo pytanie: co dokładnie z siebie tracisz i co zostanie, gdy to się skończy?

Waga spada, ale nie zawsze sam tłuszcz

W badaniach klinicznych część utraconych kilogramów to masa beztłuszczowa, w analizach mniej więcej od 25 do 40% spadku wagi, zależnie od leku i badania. Przy semaglutydzie udział bywa większy, przy tirzepatydzie nieco mniejszy. Uczciwie trzeba dodać, że masa beztłuszczowa to nie to samo co mięśnie, bo wlicza się w nią też woda, glikogen i narządy, więc realna utrata mięśni jest zapewne niższa niż w nagłówkach. Wniosek pozostaje jednak ten sam: przy szybkim chudnięciu mięśnie są zagrożone, a mają one większe znaczenie niż sama sylwetka. Wpływają na metabolizm, więc im mniej ich masz, tym trudniej utrzymać wagę po kuracji. Odpowiadają za siłę i sprawność, czyli za schody, zakupy, zabawę z dziećmi i samodzielność w starszym wieku. Działają jak naturalny gorset dla kręgosłupa i kolan, a do tego są głównym magazynem glukozy w organizmie. Efekt „schudłem, ale jestem słabszy i szybciej się męczę” nie jest biletem pierwszą klasą po formę.

Jest jeszcze sprawa wyglądu, o której reklamy milczą. Zdjęcia „przed i po” rzadko mówią, z jakiego punktu startowała dana osoba, a jeśli przed kuracją nigdy nie trenowałeś, najpewniej masz niewiele mięśni. Waga w dół oznacza wtedy mniej tłuszczu, ale sylwetka z okładki nie pojawia się z niczego, bo to właśnie mięśnie nadają ciału kształt: ramiona, plecy, pośladki, brzuch. Jeśli ich nie ma, a tłuszcz schodzi, widzisz po prostu mniejszą wersję tego samego ciała, lżejszą, ale wciąż miękką, bez wyraźnych kształtów. W środowisku fitness mówi się o tym „chudy tłuścioch”. Do tego dochodzi skóra, która przy szybkim chudnięciu nie zawsze nadąża za zmianą obwodów. Nie obiecuję cudów i każdy organizm reaguje inaczej, ale trening siłowy pomaga wyglądać lepiej po dużym spadku wagi. Dlatego tak wiele osób po kuracji jest rozczarowanych: liczba na wadze świetna, a w lustrze brak efektu „wow”. Dobra wiadomość jest taka, że początkujący budują mięśnie najszybciej. Zanim więc zaczniesz kurację, zadaj sobie pytanie, czy chcesz tylko schudnąć, czy też lepiej wyglądać i czuć się silny. Jeśli to drugie, zastrzyk nie wystarczy.

Na szczęście masz na to wpływ. Przeglądy badań z 2026 roku są zgodne, że utrata mięśni przy lekach GLP-1 to realne ryzyko, ale da się je ograniczyć dzięki treningowi siłowemu i odpowiedniej ilości białka. W badaniach nad odchudzaniem dwa albo trzy treningi oporowe w tygodniu mniej więcej o połowę zmniejszały utratę tkanki beztłuszczowej. Nie musisz być kulturystą, wystarczy, że mięśnie dostaną sygnał, że mają zostać. W praktyce oznacza to trening całego ciała opartego na podstawowych wzorcach, czyli przysiadzie, wiosłowaniu, wyciskaniu i wypychaniu biodrami, z ciężarem lub powtórzeniami rosnącymi z czasem, bo mięsień zostaje tylko wtedy, gdy ma po co. Przy szybkim chudnięciu łatwo o przeciążenia, więc ważniejsza od „cięższe, bo cięższe” jest technika. Plan trzeba też dopasować do samopoczucia, ponieważ leki potrafią dawać nudności i zmęczenie, szczególnie po zwiększeniu dawki. Spacery są świetnym dodatkiem, ale nie zastąpią siły.

Największym problemem bywa jedzenie, kiedy apetyt znika. Łatwo wtedy zjeść za mało, w tym za mało białka, a to dokłada się do utraty mięśni. Pomaga zaczynanie posiłku od porcji białka (jajka, nabiał, ryba, drób, tofu, strączki), mniejsze, ale regularne porcje i płynne źródła białka, takie jak jogurt pitny czy koktajl. Nie warto też schodzić z kaloriami bardzo nisko tylko dlatego, że „nie jesteś głodny”. Konkretne ilości białka i kalorii dobieraj razem z lekarzem lub dietetykiem prowadzącym terapię, zwłaszcza przy chorobach współistniejących, a jeśli potrzebujesz pomocy w ułożeniu jadłospisu, zajrzyj do oferty planu dietetycznego.

Co po odstawieniu leku? Czy apetyt wraca, a waga rośnie?

To pytanie, o którym mówi się najmniej, a które warto zadać sobie przed pierwszym zastrzykiem. Lek działa tylko wtedy, gdy jest w organizmie, więc po ostatniej dawce jego stężenie stopniowo spada i zwykle w ciągu kilku tygodni głód wraca, a wiele osób opisuje go jako silniejszy niż przed kuracją. To nie brak silnej woli, tylko biologia, bo znika to, co tłumiło apetyt. Waga często wraca razem z nim. Najbardziej znane badanie, przedłużenie badania STEP 1 dla semaglutydu, pokazało, że osoby, które odstawiły lek po 68 tygodniach, w ciągu roku odzyskały około dwóch trzecich utraconej masy ciała, a przy tirzepatydzie widać podobny schemat. Przegląd opublikowany w BMJ w 2026 roku oszacował, że po odstawieniu waga rośnie średnio o około 0,8 kg miesięcznie, czyli szybciej niż po odchudzaniu samą dietą i ruchem, co w dłuższej perspektywie oznacza powrót w okolice wagi wyjściowej. Dane z praktyki klinicznej (jedna z analiz amerykańskich) pokazują nieco łagodniejszy obraz, więc to nie wyrok dla każdego, ale kierunek jest wyraźny. Wraca przy tym zwykle nie to, co chciałbyś odzyskać. Po szybkim spadku wagi organizm spala mniej kalorii niż wcześniej, a apetyt rośnie, więc jeśli w trakcie kuracji straciłeś część mięśni i nie wypracowałeś nawyków, wracająca waga to często głównie tłuszcz. Wtedy masz tę samą wagę co na początku, ale mniej mięśni i gorszą sylwetkę niż przed kuracją, a poprawa wyników badań, takich jak ciśnienie czy cukier, bywa po odstawieniu częściowo odwracana.

Da się to ograniczyć, ale trzeba zacząć wcześniej, niż wydaje się potrzebne. Spadek apetytu to najlepszy moment na to, żeby nauczyć się jeść regularnie i zacząć trenować, bo później będzie trudniej. Trening siłowy warto kontynuować także po odstawieniu leku, bo mięśnie podnoszą wydatek energetyczny i pomagają utrzymać sylwetkę, a do tego dochodzą białko i sen, które pomagają kontrolować głód. Lekarz powinien zdecydować o tym, jak zakończyć kurację, bo odstawianie „z dnia na dzień” bez planu to najgorszy scenariusz, a stopniowe zmniejszanie dawki z monitoringiem daje większe szanse na utrzymanie efektu. Warto też mierzyć postępy i reagować wcześnie, bo łatwiej zatrzymać wzrost po dwóch kilogramach niż po dziesięciu. Powrót części wagi nie jest porażką, tylko dowodem na to, że leki same nie rozwiązują sprawy i że potrzebujesz planu na „po”.

Jeśli więc bierzesz zastrzyki albo się nad tym zastanawiasz, porozmawiaj z lekarzem o treningu, diecie i planie zakończenia kuracji, bo trener nie zastępuje decyzji medycznej, a lek ma swoje wskazania i przeciwwskazania. Zacznij trenować jak najwcześniej, najlepiej razem z pierwszą dawką, a nie po kilku miesiącach, i mierz więcej niż wagę: obwody, siłę (jaki ciężar, ile powtórzeń) i samopoczucie.